Czwartek, 18.04.2019
Pliki cookies 22:35
Serwis korzysta z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, realizacji usług i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności.
Reklama

Studia w Rosji? Dlaczego nie!

Studentka dwóch kierunków, elektrotechniki i zarządzania, na Politechnice Wrocławskiej Daria Batorowicz ubiegły rok akademicki spędziła na rosyjskiej uczelni National Research University „Moscow Power Engineering Institute”.

© archiwum Darii Batorowicz

Tuż po sesji egzaminacyjnej porównuje dla nas jak wygląda ten gorący dla studentów okres w Polsce i Rosji, ale też dzieli się swoimi wrażeniami z pobytu w jednym z największych miast świata.

W Polsce panują różne stereotypy dotyczące życia za wschodnią granicą. Skąd pomysł na tak nieoczywisty kierunek studiów? Pewnie niewiele studentek na pytanie gdzie za granicą chciałyby kontynuować naukę, odpowiedziałoby, że w Rosji.

Dlaczego Rosja? Pewną przyczyną na pewno jest to, że przez sześć lat uczyłam się języka rosyjskiego w gimnazjum i liceum. Z tych czasów została mi dobra baza gramatyczna, nauczyłam się czytać i pisać w tym języku. W trakcie studiów dowiedziałam się, że wymiany studenckie odbywają się także z Rosją. Uznałam, że mogłabym wykorzystać znajomość języka rosyjskiego i pojechać w bardziej „egzotyczne” miejsce. Przyznaję, że jest to nietypowy kierunek podróży, gdyż większość ludzi jest zainteresowana zachodnią częścią Europy, a prawda jest taka, że wschodnie tereny kontynentu wcale nie są mniej interesujące. Praktycznie dziewięćdziesiąt procent osób, którym mówiłam, że jadę do Rosji, pytało się dlaczego to robię. Odpowiadałam - dlaczego nie! Co warto zaznaczyć, nie był to program Erasmus, ponieważ w tym programie trzeba dograć wszystkie przedmioty. Natomiast w Rosji była możliwość studiowania w ramach podwójnego dyplomowania. Rok studiuje się za granicą, rok w Polsce i jak dopełni się wszystkich ustaleń to otrzymuje się dwa dyplomy. Idąc takim programem, wydaje mi się to mniej ryzykowne. Nie ma zagrożenia, że jakiegoś przedmiotu nie zaliczą na macierzystej uczelni. 

Rosja uchodzi za trochę „dziki” kraj, może nawet niebezpieczny. Nie miałaś obaw z tym związanych?

Obawy były, oczywiście, ale nie tak duże, by powstrzymać mnie przed wyjazdem. Powiem to - co też mówią Rosjanie - nie można tak do końca powiedzieć, że Moskwa to Rosja. Moskwa jest w Rosji, ale względem pozostałych części kraju bardzo się wyróżnia. Chociaż nie mam też tak dobrego obrazu tej drugiej strony, bo nie miałam okazji podróżować w głąb Rosji. Ale z tego co słyszałam, poza granicami Moskwy wygląda to inaczej. W samej stolicy Rosji na pierwszy rzut oka nie rzuciło mi się nic, co wyróżniałoby Moskwę na tle innych europejskich miast. 

Wysiadając na lotnisku, a później spędzając początkowe dni w Rosji, jakie były Twoje pierwsze wrażenia?

Bardzo pozytywnie odebrałam to, że zadbano, by ktoś po mnie przyjechał na lotnisko. Wiedzieli, że przyjeżdża dziewczyna z obcego kraju, która może nie do końca radzić sobie z językiem rosyjskim. Na lotnisku czekała na mnie pani z uczelni, która zabrała mnie do akademika. Co więcej, pani pożyczyłam mi pieniądze, gdyż nie znalazłyśmy w pobliżu mojego akademika kantoru, bym mogła wymienić pieniądze, a było już późno. Gdybym więc miała opisać Rosjan jednym słowem, to powiedziałbym, że są pomocni. Nie zdarzyło mi się, żeby ktoś odmówił mi wsparcia. Jeżeli nie potrafili mi odpowiedzieć, to kierowali mnie do osoby mogącej pomóc.

Ogólnie przez pierwsze dni byłam pod wielkim wrażeniem całego miasta i jego wielkości. Kiedy jeszcze przed wyjazdem dowiedziałam się, że mieszka tam 12 mln ludzi, co jest 1/4 Polski, to nie wiedziałam czego się spodziewać. Jak się później dowiedziałam to cała aglomeracja Moskwy liczy ponad 17 mln! Jednym z pierwszych elementów robiących wielkie wrażenie na każdym odwiedzającym to miasto jest metro. Już przed wyjazdem wiedziałam, że będzie zachwycające i tak rzeczywiście było. Każda stacja jest inna, a im bliżej centrum, tym stacje są starsze, bardziej zabytkowe. Stacje w centrum miasta są ozdobione malowidłami, rzeźbami, witrażami, płaskorzeźbami. Ale te nowo wybudowane stacje również posiadają elementy zdobiące i na pewno nie są to typowe stacje metra jak w Europie, gdzie poza kafelkami nie ma nic nadzwyczajnego. Jedna z tych nowszych stacji zrobiła na mnie wyjątkowe wrażenie. Przez całą długość stacji stały stalowe słupy w kształcie drzew z latarniami w kształcie liści.

Podczas pobytu co było najbardziej zaskakujące, zdumiewające, spektakularne?

Mogę powiedzieć o dwóch takich szczególnych sytuacjach. Jedna z nich miała miejsce podczas Festiwalu Światła, który odbywał się przez cały tydzień i towarzyszyły mu różne wydarzenia – iluminacje i pokazy świateł w różnej formie. Nie byłam na wszystkich pokazach, ale wydarzenie otwierające festiwal było chyba najbardziej fascynujące. Odbywało się ono nad stawem w parku. Za nim znajdował się ekran, a dalej stała wysoka wieża telewizyjna. Podczas pokazu na wodzie trwały iluminacje świetlne, na ekranie wyświetlano obrazy związane z różnymi krajami świata, a na koniec pojawiły się fajerwerki. Wszystko było idealnie zsynchronizowane i połączone z muzyką. Fajerwerki wystrzeliwały również z wieży. Tak niesamowitego pokazu wcześniej nie widziałam i wydaje mi się, że teraz już żadne fajerwerki nie zrobią na mnie wrażenia, pomimo że wcześniej widziałam już pokazy fajerwerków za granicą. To było jakoś w 1-2 miesiącu mojego pobytu w Rosji. Wtedy poczułam zachwyt i satysfakcję, że zdecydowałam się tam pojechać i miałam okazję tego doświadczyć.

Druga sytuacja była może mniej spektakularna. Z racji tego, że mamy jeszcze zimę, to wspomnę o lodowiskach. Takich lodowisk jakie są w Moskwie, jeszcze nie widziałam ani nie słyszałam. Pierwsze, które wymienię znajduje się w Gorky Park. Było tam miejsce do typowego jeżdżenia w kółko wokół świecącej figury w kształcie sześcianu, ale poza tym, od tego miejsca odchodziły tory biegnące parkowymi alejkami. Jeździło się jakby po parku, co zdecydowanie urozmaicało całą zabawę. Można było jeździć raz w prawo, raz w lewo. Tak było nie tylko w tym parku. Później odwiedziłam również inne lodowisko w miejscu o nazwie Vystavka Dostizheniy Narodnogo Khozyaystva (VDNKh, rus. ВДНХ) i już sama powierzchnia tego lodowiska była czymś niesamowitym – 20 000 metrów kwadratowych. Według informacji, które znalazłam jest to największe lodowisko w Europie, a poza tym zdobione np. świecącymi figurami, elementami, instalacjami. W trakcie jazdy przejeżdżaliśmy pod mostem, którym spacerowali przechodnie. Wzdłuż trasy lodowiska stały budki z jedzeniem i napojami, łyżwiarze mogli w każdej chwili się tam zatrzymać na gorącą herbatę i jakąś przekąskę w trakcie pobytu na lodowisku, bez ściągania łyżew. To nie była więc zwykła tafla lodu, to było miejsce spotkań, odpoczynku, zachwycania się urokliwą, zimową atmosferą. W jeszcze innym parku wylano po prostu wodę. Można było ubrać łyżwy i jeździć alejkami. Wyglądało jak "dzikie" lodowisko, ale znajdowała się tam budka, gdzie można było wypożyczyć łyżwy.

Studentów wybierających się za granicę spotykają niedogodności, choćby związane z załatwianiem formalności?

Nie będę kłamać, że nie. Papierologia jest niestety na dosyć zaawansowanym poziomie. Może mniej niż kiedyś, ale nadal jest dużo papierów do załatwienia. Nie mam porównania jak jest w przypadku wyjazdu do innych krajów. Najbardziej stresujące było dla mnie to, że wyjeżdżając pod koniec sierpnia, dopiero na początku lipca miałam potwierdzenie, że dostałam zaproszenie uprawniające do otrzymania wizy, a jeszcze musiałam czekać na wyrobienie tej wizy. Do tego czasu nie wiedziałam czy ją dostanę czy nie, czyli nie wiedziałam, czy w ogóle pojadę tam czy nie.

Życie studenta w Rosji różni się od tego w Polsce?

Na pewno się różni. Myślę, że każdy kraj ma swoje tradycje i obyczaje studenckie oraz sposób w jaki ogólnie działają uczelnie wyższe. Dla mnie najbardziej zaskakujące było to, że funkcjonują tam dzwonki na przerwę i na zajęcia. Myślałam, ze po liceum już ich nie usłyszę, a tam usłyszałam. Bardzo podobało mi się to, że w planie zajęć przewidziano czas na obiad. Była to godzina przerwy w zajęciach w tym samym czasie dla wszystkich studentów. Każdy mógł więc zjeść, odpocząć czy spotkać się ze znajomymi. W głównym budynku puszczano muzykę z głośników, co dodatkowo wprowadzało studentów w klimat odpoczynku. Tego brakuje w trakcie zajęć na uczelni w Polsce. Jeśli chodzi o tradycje studenckie, to w czasie sesji, dzień przed egzaminem studenci wystawiają o północy przez okna akademika swoje indeksy, wznosząc okrzyk „Chaljawa, prijdi!”. „Chaljawa” to coś w rodzaju przynoszącego szczęście ducha, który ma wlecieć do indeksu i pomóc pomyślnie zdać egzamin następnego dnia.

Akurat za Tobą sesja. Jak porównałabyś ten okres i ogólnie studiowanie na Politechnice Wrocławskiej i National Research University „Moscow Power Engineering Institute”?

Dużo osób mnie o to pyta, ale bardzo ciężko mi porównywać, ponieważ zarówno w Polsce, jak i w Rosji studia na stopniu inżynierskim i magisterskim się różnią. Ja mogłam doświadczyć tylko tych drugich. Jeśli chodzi o sam poziom nauczania, to jest podobnie jak u nas. Wiadomo, że są lepsze i gorsze wykłady. Największym zaskoczeniem i trudnością związaną ze studiowaniem było dla mnie to, że wszystkie egzaminy w Rosji były ustne, a na Politechnice Wrocławskiej większość egzaminów jest pisemnych  Po przyjściu na egzamin miałam około godziny na przygotowanie odpowiedzi na pytanie, a później proszono nas zgodnie z kolejnością wchodzenia na salę, o podejście z indeksem do prowadzącego. Dla mnie już samo posiadanie indeksu było przyjemnym doświadczeniem, bo jak rozpoczynałam studia na Politechnice Wrocławskiej, to indeks był już elektroniczny. Następnie po kolei nas odpytywali i większe znaczenie miało to co się powiedziało niż to co się napisało, gdyż od razu wystawiali ocenę na podstawie wypowiedzi, oczywiście wszystko po rosyjsku. Nie ukrywam, sesja stanowiła dla mnie pewną trudność, ale wszystkie egzaminy zdałam pomyślnie.

Wrocław a Moskwa. Są podobieństwa między tymi miastami?

Oj, to trudne pytanie. Chyba nie. Wydaje mi się, że można spróbować poszukać ich między Warszawą a Moskwą, bo to dwie stolice. Miedzy Wrocławiem a Moskwą nie widzę podobieństw, o których mogłabym powiedzieć. To są dwa różne światy, dwa różne państwa.

Jak więc wygląda codzienność w Moskwie?

Nie jest tak, że ona wyróżnia się czymś szczególnym. Może nie jest to obserwacja jeśli chodzi o codzienność studenta, bo jeszcze nie pracuję, ale tam ludzie bardzo późno wracają z pracy. Częściowo dlatego, że często później zaczynają, ale też większość mieszka na obrzeżach, a muszą dojechać do centrum, gdzie znajdują się firmy. To na pewno zajmuje sporo czasu. Miałam koleżankę, która studiując pracowała. Często zostawała na nadgodzinach, a kończąc późno prace musiała jeszcze wrócić na obrzeża Moskwy. Na sam transport należy poświęcić godzinę albo dłużej. Mnie taki styl życia się nie podoba i mam nadzieję, że będę mogła w przyszłości ułożyć sobie to lepiej. Ale wydaje mi się, że u nas nie jest jeszcze tak źle. Moskwa to jednak duże miasto, są to odległości, których ludzie w Polsce raczej na co dzień nie przejeżdżają. Dojazd do pracy jest tam więc stosunkowo długi.

Zwróciłam uwagę na jeszcze jedną rzecz. W naszej mentalności niedziela jest dniem świątecznym, dniem odpoczynku, a tam niedziela to dzień jak co dzień. Otwarte są sklepy i banki. Kiedyś w niedzielny poranek otworzyłam okno, a tam pod akademikiem trwały prace związane z budową metra. Dla mnie był to mały szok, że w niedzielny poranek musiałam zamknąć okno, bo słyszałam hałas z budowy...

Zdecydowałaś się na opisywanie swoich przeżyć i relacjonowanie swojego pobytu na blogu Matrioszka pod napięciem (Facebook TUTAJ, blog TUTAJ). To kolejna nieoczywista decyzja.

Przede wszystkim chciałam w ten sposób podzielić się ze znajomymi tym co przeżywam, ale też przybliżyć ten rosyjski świat innym ludziom. Świat, który nie jest tak wszem i wobec znany, bo mało ludzi z Europy tam podróżuje. Pomyślałam, że może kiedyś te informacje, które zamieszczę na stronie przydadzą się komuś, kto będzie wybierał się do Rosji na studia lub po prostu jako turysta, gdyż ja sama mało informacji mogłam znaleźć na ten temat przed wyjazdem. Jeżeli ktoś jest zainteresowany tematem to zapraszam na mojego bloga po więcej informacji i ciekawostek z Rosji.

Komentarze (0)


Proszę zachować komentarze zgodne z regulaminem oraz zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami. Informujemy, że Administratorem poniższych danych osobowych jest DJAmedia Sp. z o.o., Piotrowice-Osiedle 16, 59-424 Męcinka. Dane osobowe zostały przekazane dobrowolnie i będą przetwarzane wyłącznie w celu przesłania zamieszczenia komentarza na portalu. Bez wyraźnej zgody dane osobowe nie będą udostępniane innym odbiorcom danych. Osoba, której dane dotyczą ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania i usuwania poprzez kontakt z Administratorem: kontakt@dolnyslask24h.pl.

Zaloguj się, aby korzystać ze wszystkich funkcji komentarzy.

Dowiedz się więcej

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. dolnyslask24h.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Więcej wiadomości

Więcej