Tomasz Merwiński: Publiczne pieniądze wydawane są bez refleksji

Tomasz Merwiński: Publiczne pieniądze wydawane są bez refleksji

O wydawaniu pieniędzy z podatków rozmawiamy z Tomaszem Merwińskim, kandydatem KWW Wolność w Samorządzie do Sejmiku Wojewódzkiego z okręgu legnickiego.

Tomasz Merwiński urodził się w roku 1984 w Legnicy, największą część życia spędził w Lubinie. Ukończył studia politologiczne na Uniwersytecie Wrocławskim. Sporo jeżdżąc po Dolnym Śląsku i odwiedzając różne jego zakątki wie, że jest to region, który ma ogromny potencjał, zarówno przyrodniczy, jak i historyczny, ale który pozostaje niewykorzystany przez szereg utrudnień natury administracyjnej, politycznej i społecznej. Zawodowo związany jest z marketingiem.

 

Na konwencie wyborczym wspominał Pan, że jako radny skupi się Pan na infrastrukturze i bezpieczeństwie. Dlaczego wskazuje Pan właśnie na te dwie sprawy?

Właściwie to trzy sprawy, bo oprócz tych wymienionych przez pana, chciałbym skupić się jeszcze również na racjonalizacji budżetu sejmiku dolnośląskiego. To ważne, bo publiczne pieniądze, nie tylko te w budżecie centralnym, ale również te w sejmiku, wydawane są dość ochoczo, bez głębszej refleksji nad tym, skąd te pieniądze się biorą i jaki faktycznie powinien być ich cel. Ale wracając do pańskiego pytania: dlaczego infrastruktura i bezpieczeństwo? Nie ukrywam, że najchętniej skupiłbym się na niskich podatkach, nie dlatego, że jest to chwytliwe hasło.

Nie? Wydawałoby się, że ludzie lubią słuchać o obniżaniu podatków.

Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że dzisiaj ludzie są na nie mocno uodpornieni, bo przez lata, w kolejnych wyborach obiecywano im niskie podatki, a po przejęciu władzy przez kolejne ekipy raczej nam nowych podatków przybywało niż ubywało. A tymczasem mniejsze podatki to więcej pieniędzy w kieszeniach zwykłych ludzi. A kto najlepiej wie, jak wydawać własne pieniądze, niż osoba, która je ciężko zarobiła? Nie taka jest jednak rola sejmiku wojewódzkiego, ani nie takie są jego funkcje, dlatego niestety w tym kontekście więcej z panem o podatkach nie porozmawiam.

To prawda. Jeśli chodzi o te wybory, to możemy raczej porozmawiać o wydawaniu pieniędzy z podatków. Co Pan w tej kwestii proponuje?

Jak więc wykorzystać możliwości, które daje ten szczebel władz samorządowych, aby ludzie odczuli, że zabierane im w podatkach pieniądze nie idą na marne? Właśnie poprzez inwestycję w infrastrukturę i bezpieczeństwo. To ostatnie jest ważne, bo Dolny Śląsk jest naszym domem. Tutaj wielu z nas się urodziło, wychowywało, kształciło, podejmowało swoje pierwsze prace, a wreszcie spełniało marzenia, zakładało rodziny, czy kupowało mieszkania. To nasza mała ojczyzna. A gdzie indziej mielibyśmy się czuć bezpieczniej, niż we własnym domu?

A infrastruktura?

Korzystamy z niej wszyscy i ma ona wpływ na życie nas wszystkich. Dobra infrastruktura pozwala rozwijać się firmom, zarówno tym większym, o potężnym kapitale i ogromnych potrzebach, jak i mniejszym jednoosobowym działalnościom gospodarczym, które chociażby potrzebują dobrych dróg do przemieszczania się w celu spotkania się z klientami, albo transportu towarów. Po pracy wszyscy korzystamy z tych dróg, by podróżować, spotykać się z przyjaciółmi lub rodziną, która mieszka w innej miejscowości. Dobra infrastruktura pozwala oszczędzić czas na przejazdach i pieniądze na spalanym paliwie. Pomijając już szczegół, że sam czas to pieniądz...

W jaki sposób chce Pan poprawić bezpieczeństwo na Dolnym Śląsku?

Polskie prawo dopuszcza możliwość uczestniczenia województwa w pokrywaniu części kosztów funkcjonowania Państwowej Straży Pożarnej, czy zasilania Funduszu Wsparcia Policji. Nie zapominajmy i o szpitalach specjalistycznych, a tego jak działa polska służba zdrowia to chyba nikomu wyjaśniać nie trzeba. Dobrze wydane środki na ten cel dają oczywiście w efekcie poprawę bezpieczeństwa mieszkańców Dolnego Śląska, dzięki lepiej funkcjonującym, lepiej wyposażonym szpitalom, czy oddziałom Państwowej Straży Pożarnej oraz policji. I tutaj, moim zdaniem, można zrobić dużo dobrego. Ale można pójść dalej i powiedzieć sobie, że bezpieczeństwo to szersze pojęcie. Mamy bowiem, oprócz bezpieczeństwa publicznego, także bezpieczeństwo finansowe, bezpieczeństwo osobiste, bezpieczeństwo energetyczne, bezpieczeństwo ekologiczne i jeszcze cała masa innych dziedzin, w których moglibyśmy mówić o bezpieczeństwie. Po części pokrywa się to z pozostałymi filarami, o których mówiłem na konferencji prasowej, czyli z racjonalizacją budżetu i infrastrukturą. Nie zadłużając mieszkańców Dolnego Śląsk, dbamy o to, aby nie musieli się oni martwić, że nagle finanse publiczne się zapadną, po czym trzeba będzie je ratować kosztem społeczeństwa. Natomiast dbając o wysokiej klasy infrastrukturę, poprawiamy bezpieczeństwo na drogach, zmniejszamy liczbę wypadków. Poprawiamy komfort życia w całym regionie.

Które inwestycje w infrastrukturę są Pana zdaniem najważniejsze?

Nie ukrywam, że czuję się nieswojo mówiąc o wielkich inwestycjach finansowanych z publicznych pieniędzy. Jak wspomniałem wcześniej, wolałbym aby dzięki mniejszym podatkom ludzie mieli więcej pieniędzy w swoich kieszeniach i aby to inicjatywa prywatna rozwijała region z korzyścią dla wszystkich mieszkańców Dolnego Śląska. Skoro już jednak te pieniądze zostały ludziom zabrane, a sejmik musi je w sensowny sposób spożytkować… to zamiast wysyłać radnych sejmiku na drogie podróże zagraniczne pod pretekstem szkoleń czy pozyskania partnerstwa w innym kraju, nierzadko bardzo egzotycznym kraju, to wolałbym, aby taką możliwość podróży dać wszystkim mieszkańcom Dolnego Śląska. Może nie do egzotycznych krajów, ale wystarczy po pięknym Dolnym Śląsku. Wystarczy w tym celu poprawić stan dróg oraz tras kolejowych. Jeśli ktoś mówi, że mamy obecnie w Polsce świetne drogi to polecam mu wybrać się na przejażdżkę samochodową z Legnicy do Jeleniej Góry lub z Wrocławia do Jeleniej Góry. Nie mówię już o odcinku autostrady A4, od Zgorzelca do Wrocławia, której fragmenty zatrzymały się chyba w czasie i jak były dziurawe kilkanaście lat temu, tak dziurawe są nadal. Nie mówiąc już o szerokości jezdni tej „para-autostrady”, gdzie wystarczą dwa wyprzedzające się TIR-y by popsuć całą satysfakcję z mknięcia autem po drodze. A koleje? Jako przykład podam Lubin. Osiemdziesięciotysięczne miasto, które nie ma swojej stacji kolejowej. Być może się nie opłacało, bo nikt nie chciał jeździć, ale czemu się dziwić, skoro, pamiętam jeszcze z czasów studenckich, szybciej i taniej było jechać z Lubina do Wrocławia autobusem lub busem, niż pociągiem. Ten ostatni jechał coś bodajże około 2 godzin i 40 minut. Autobus i bus potrzebował na to godzinę mniej. Brzmi jak absurd, ale nie bez powodu lubinianie studiujący we Wrocławiu wybierali taką, a nie inną formę podróżowania. Jak więc widać pomysłów na inwestycje w infrastrukturę nie brakuje. To wcale nie muszą być potężne inwestycje, takie „misie” jak Centralny Port Komunikacyjny. Wystarczy poprawa infrastruktury na odcinkach, które mają potencjał, a które zostały przez lata zaniedbane. Na całym Dolnym Śląsku. Bo pieniądze sejmiku dolnośląskiego powinny się skupiać na rozwoju całego regionu, a nie tylko Wrocławia i jego okolic.

Tomasz Merwiński KWW Wolność w Samorządzie Wolność wybory samorządowe wybory 2018 wybory Sejmik Wojewódzki Dolny Śląsk

Reklama
Udostępnij tę dyskusję na

Proszę zachować komentarze zgodne z regulaminem oraz zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami. Informujemy, że Administratorem poniższych danych osobowych jest DJAmedia Sp. z o.o., Piotrowice-Osiedle 16, 59-424 Męcinka. Dane osobowe zostały przekazane dobrowolnie i będą przetwarzane wyłącznie w celu przesłania zamieszczenia komentarza na portalu. Bez wyraźnej zgody dane osobowe nie będą udostępniane innym odbiorcom danych. Osoba, której dane dotyczą ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania i usuwania poprzez kontakt z Administratorem: kontakt@dolnyslask24h.pl.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. dolnyslask24h.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.