Tym samym piłkarzom Ślęzy nie dane było w pełni świętować 70-lecia klubu. - Chcieliśmy ten jubileusz uczcić wygraną i przedłużyć swoją serię zwycięstw. Na pewno cieszy to, że nie straciliśmy w kolejnym meczu bramki, a szkoda, bo karny w 90 minucie to ogromna szansa, której niestety nie wykorzystaliśmy. - zauważa Marcin Gąsiorowski, bramkarz najstarszego wrocławskiego klubu.
O ile w pierwszej połowie Ślęza wyraźnie przeważała na boisku, o tyle w drugiej części spotkania żółto-czerwoni cofneli się oddając pole gry Śląskowi. - Na pewno nie mieliśmy takiego zamiaru, może tak po prostu podyktowało boisko. My chcieliśmy dalej grać swoje, czyli utrzymywać się przy piłce, próbować bocznymi sektorami gry stwarzać swoje sytuacje. Niestety nie mieliśmy ich za dużo. Zarówno Śląsk, jak i my nie stwarzaliśmy sytuacji czy spięć podbramkowych. - dodaje golkiper Ślęzy.
Tym samym, po zwycięstwie Miedzi z KS-em Polkowice, podopieczni Grzegorza Kowalskiego tracą do lidera dwa punkty, mając tyle samo "oczek" co wałbrzyski Górnik, który dzięki środowej wygranej w zaległym meczu z Bystrzycą i sobotniemu zwycięstwu w Świdnicy, zrównał się z wrocławianami punktami. - W każdym meczu gramy o zwycięstwo i będziemy do tego dążyć. Za dwie kolejki gramy z Górnikiem u siebie, więc tutaj będzie szansa, by odskoczyć. - kończy Marcin Gąsiorowski.

