Dwa lata temu Dominik ugodził nożem matkę oraz jej konkubenta. Matka chłopaka przez wiele tygodni walczyła o życie w szpitalu, a jej konkubent zmarł w wyniku odniesionych obrażeń. Do sytuacji doszło podczas domowej awantury, po tym jak po raz kolejny ukradli i sprzedali rzeczy chłopaka, żeby mieć pieniądze na wódkę.
– W domu było wieczne pijaństwo, alkoholizm. Byłem bity, karano mnie, musiałem na przykład klęczeć na grochu – wylicza Dominik.
Dominik po zdarzeniu nie próbował uciekać, zacierać śladów, tylko czekał na policję. Trafił do aresztu. Murem stali za nim dziadkowie.
– Nie szkoda mi jej nawet. Ona nie była jego warta. Zmarnowała mu życie. Całe życie był poniewierany, teraz mu zniszczyła młodość – mówiła Maria, babcia Dominika.
W trakcie śledztwa ujawniono cierpienia, jakich doznawał Dominik ze strony matki i jej partnerów. Był regularnie bity i nękany, co doprowadziło go do tego dramatycznego kroku.
– Nie wiadomo, czy gorszym było to, że matka przy nim uprawiała seks z mężczyznami i kazała mu na to patrzeć, czy zamykanie go w piwnicy. Albo to, że jak był dzieckiem matka wychodziła z domu na dwa tygodnie, a on po śmietnikach musiał szukać jedzenia. Jego całe dzieciństwo było tragedią – komentuje Dawid Karol Kołodziej z Polskiego Towarzystwa Psychopedagogicznego.
Sąd wydał decyzję, że 21-latek może odpowiadać z wolnej stopy. Po trzech miesiącach Dominik opuścił areszt.
– Mam chwile słabości, ale staram się tego nie pokazywać. Chodzę na terapię, staram się okazywać emocje i uczucia. Całe życie dusiłem w sobie te emocje i teraz widać tego skutki. Jestem zamknięty w sobie – mówi.
Terapią Dominika zajął się Dawid Karol Kołodziej z Polskiego Towarzystwa Psychopedagogicznego.
– Dzieciństwo mocno wpłynęło na to, kim Dominik dziś jest i jak postępuje. Wszystkie problemy z emocjami, z funkcjonowaniem w społeczeństwie zaczęły się w domu rodzinnym – mówi Kołodziej. – Terapia Dominika jest bardzo wymagająca. Może trwać nawet całe życie. Przy pracy z nim można osiągnąć pewien pułap sposobu postępowania i zachowania, aby mógł w końcu zacząć normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Bo tak naprawdę on nigdy w tym społeczeństwie nie był – dodaje.
W Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze zapadł wyrok. Sędzia uznał, że Dominika nie można ukarać za to, co zrobił. Postępowanie zostało umorzone, Dominik nie trafił do więzienia.
– Poczułem radość i ulgę. Kamień spadł mi z serca. Po dwóch latach tego koszmaru w końcu się udało – podsumowuje Dominik.
Decyzja sądu zapadła na podstawie opinii biegłych, którzy uznali, że chłopak był nieświadomy tego, co robił. Dominik musi uczestniczyć w obowiązkowej, bezterminowej terapii psychiatrycznej.
– On do dziś ma poczucie winy, że nie spełniał oczekiwań matki. Miał wpojone, że matka jest dyktatorem, a on miał wykonywać jej polecenia. Przepełniało go poczucie winy. Nie potrafił się wyprowadzić, stwierdzić, że jego życie jest złe – dodaje Dawid Kołodziej.
Równolegle do procesu Dominika toczyła się sprawa jego matki. Została ona oskarżona o znęcanie się nad synem, za co dostała wyrok roku więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Musi uczestniczyć w terapii dla alkoholików i jest pod nadzorem kuratora.
– Jestem zadowolona, że dobrze się to skończyło. Mam do siebie żal, że stworzyłam mu takie życie – powiedziała matka Dominika.
Dominik mieszka z babcią i dziadkiem w jednym pokoju. W ostatnich dniach dostał ofertę mieszkania socjalnego od władz miasta Bolesławiec.

