Wtorek, 19.11.2019

 

Pliki cookies 17:11
Serwis korzysta z plików cookies i innych technologii automatycznego przechowywania danych do celów statystycznych, realizacji usług i reklamowych. Korzystając z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji na temat zarządzania plikami cookies znajdziesz w Polityce prywatności.
Reklama

Jakub Malicki

Negocjować czy liczyć na wdzięczność?

Wygląda na to, że jeśli chodzi o stosunki z USA, to mamy w Polsce dwie szkoły myślenia. Różnią się tym, jak widzą rolę Polski w sojuszu z Ameryką.

© Wydawnictwo Nowa Era

Pierwsza zakłada, że musimy postawić wszystko na jedną kartę. Odciąć się od ewentualnych alternatyw pokazując w ten sposób swoją lojalność i zdecydowanie w trwaniu przy zamorskim sojuszniku. W zamian za to liczymy na wzajemność, czyli równie wierne stosunek USA do nas.

W ramach tej strategii trzeba dostosować swoje interesy polityczne do interesów USA. I liczyć, że skoro te interesy będą tak bardzo zbieżne, to Ameryka dbając o swoje interesy będzie także, mimowolnie, dbać o nasze.

Druga zakłada, że z Ameryką trzeba negocjować. Kiedy coś dajemy, to bierzemy coś w zamian. Prowadzić z USA coś na kształt handlu, w którym możemy się na jakąś propozycję zgodzić lub odmówić. Potrzeba jednak jednej rzeczy, aby móc stawiać (choćby skromne) warunki.

Wiadomo, że USA jest silniejsze i to one będą dominować. Możemy jednak mieć lepszą lub gorszą pozycję negocjacyjną. Aby mieć lepszą, musimy mieć jakieś alternatywy. Czyli współpracować (albo być gotowym na współpracę) także z innymi partnerami.

Jeśli nie mamy wyjścia i MUSIMY być w sojuszu z USA, to taki sojusz przejdzie w końcu w zależność lenną. Coś jak między średniowiecznym księstewkiem a potężnym cesarzem. Jeśli nie mamy innych opcji, to MUSIMY współpracować z Ameryką na każdych warunkach, jakie nam zaproponuje. Dla nich to jest oczywiście korzystne.

Która z tych koncepcji jest słuszniejsza? Która strategia da Polsce więcej korzyści? Warto byłoby to przedyskutować. Ale niestety, takiej poważnej dyskusji nie będzie.

Zwolennicy realnego negocjowania z USA mogą sobie przedstawiać argumenty i przytaczać fakty. Zwolennicy bezwarunkowej lojalności mają na to wszystko jedną odpowiedź: znowu podważa się sojusz Polski z Ameryką, a już my dobrze wiemy, komu na tym zależy…. Temu „agentowi Kremla” nie musi co prawda wcale chodzić o zrywanie z USA, a już tym bardziej o zawieranie sojuszu z Rosją, ale to nie ma znaczenia. Dla oskarżającego sytuacja jest oczywista.

W tej sytuacji rozmowa jest właściwie bezcelowa. Skoro każde najmniejsze zastrzeżenie do prowadzonej polityki zagranicznej jest uznawane za przejaw zdrady, to nie ma miejsca na dyskusję.

Dla polityków amerykańskich taki „partner w negocjacjach” to sytuacja idealna. Sam się pozbawia alternatyw i jeszcze na własne życzenie robi z siebie zakładnika własnych lęków. Można go do woli straszyć zerwaniem współpracy i zyskać od niego co tylko się chce. On i tak nie ma wyboru. A jak się zacznie stawiać? Spokojnie, Polacy już sami to załatwią. Po prostu "okaże się", że był inspirowany z Krelma…

Komentarze (0)


Proszę zachować komentarze zgodne z regulaminem oraz zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami. Informujemy, że Administratorem poniższych danych osobowych jest DJAmedia Sp. z o.o., Piotrowice-Osiedle 16, 59-424 Męcinka. Dane osobowe zostały przekazane dobrowolnie i będą przetwarzane wyłącznie w celu przesłania zamieszczenia komentarza na portalu. Bez wyraźnej zgody dane osobowe nie będą udostępniane innym odbiorcom danych. Osoba, której dane dotyczą ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania i usuwania poprzez kontakt z Administratorem: kontakt@dolnyslask24h.pl.

Zaloguj się, aby korzystać ze wszystkich funkcji komentarzy.

Dowiedz się więcej

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. dolnyslask24h.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Więcej wiadomości

Więcej