Miniony sezon nie zakończył się dla szesnastej Bystrzycy spadkiem tylko dlatego, że MKS Oława i UKP Zielona Góra zrezygnowały z dalszej gry w trzeciej lidze, a Bielawianka nie była zainteresowana zajęciem ich miejsca. Z kolei Ślęza zakończyła ubiegłe rozgrywki na szóstej pozycji, co w roli zdecydowanych faworytów stawiało wrocławian. Choć przyznać trzeba, że w przypadku gości niedzielnego spotkania gorzej niż w zeszłym sezonie już chyba być nie może.
Od początku meczu widać było, która z drużyn nie zamierza zadowalać się remisem. Ślęza prowadziła grę, Bystrzyca starała się groźnie kontrować, co mogło przynieść np. stały fragment gry, który jak choćby rzut wolny w ósmej minucie, mógł dać przyjezdnym gola. Gospodarze też szukali swoich szans po stałych fragmentach. W 21 minucie ładnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Korytek, jednak Anisimowicz zdołał wybić na róg.
Ślęza na prowadzenie powinna wyjść między 32 a 34 minutą. Najpierw wrocławianie nie wykorzystali trzech rzutów rożnych, z których najgroźniejszy był pierwszy, po którym piłka wybita została tuż sprzed linii bramkowej. Z kolei w 34 minucie strzał z dystansu oddał Korytek, a futbolówka zatrzymała się po nim dopiero na słupku. W doliczonym czasie pierwszej odsłony strzałem z rzutu wolnego z około 30 metrów Anisimowicza sprawdził Grzegorz Rajter.
Po przerwie Ślęza ruszyła z animuszem. W 46 minucie golkipera gości strzałem z prawej strony pola karnego próbował zaskoczyć Traczyk. Minutę później z rzutu wolnego dogrywał Rajter, a jeden z gospodarzy posłał piłkę w kierunku bramki głową, ale nie zdołał zaskoczyć Anisimowicza. Brak asysty napastnik Ślęzy powetował sobie w 49 minucie wyprowadzając zespół ze stolicy Dolnego Śląska na prowadzenie, uderzeniem z lini pola karnego.
Przewaga gospodarzy wraz z upływem kolejnych minut stawała się większa. W 60 minucie Bystrzycę przed stratą drugiej bramki uchroniła poprzeczka. Dwie minuty później nic już nie powstrzymało Grzegorza Rajtera przed podwyższeniem wyniku i zdobyciem swojego drugiego gola w meczu. Uderzeniem z lewej strony pola karnego w długi róg, napastnik Ślęzy wykorzystał dogranie jednego z partnerów.
Wrocławianie z dwubramkowego prowadzenie nie cieszyli się długo. W 65 minucie Rodzik wbił piłkę w pole karne, próba złapania futbolówki przez Gąsiorowskiego zakonćzyła się niepowodzeniem, co wykorzystał Rybak, wpakowując piłkę do siatki. Na nic to się jednak gościom zdało, bo znakomite zawody rozgrywał bohater meczu Grzegorz Rajter, który w 78 minucie skompletował hat-tricka. Na trzech bramkach wrocławski snajper nie poprzestawał, do końca spotkania dążąc do podwyższenia wyniku, co udało mu się już w doliczonym czasie! Tuż przed końcem meczu żegnanego gromkimi brawami Rajtera zmienił Mateusz Grabowski.
Ślęza Wrocław – Bystrzyca Kąty Wrocławskie 4:1 (0:0)
Bramki: Rajter (49., 62., 78., 90+1.) – Rybak (65.)
Żółte kartki: Kątny (22.), Celuch (71.) – Szarek (43.)
Sędziował: Mateusz Gałuszka (Jelenia Góra)
Widzów: ok. 150
Ślęza: Gąsiorowski – Molski, Mądrzejewski, Korytek, Łątka, Kątny, Traczyk (85. Stawiarz), Celuch, Niewiadomski (90. Olewnik), Wyglądacz (46. Jakóbczyk), Rajter (90+2 Grabowski); trener Grzegorz Kowalski
Bystrzyca: Anisimowicz – Czarnecki, Reczka (61. Dudzic), Pawełek, Bagiński, Kościuk, Szarek, Rodzik, Drożyński, Pałys, Pełka (53. Rybak); trener Piotr Duda

