- Bardzo ciekawy pojedynek przed nami. Dwie drużyny o podobnych aspiracjach, o podobnych barwach klubowych. Mecz przyjaźni, ale tej przyjaźni na boisku na pewno nie będzie, bo obydwie drużyny potrzebują punktów. O swojej drużynie myślę, że dalej będziemy szli do przodu, dalej będziemy chcieli zdobyć trzy punkty i zagrać dobre spotkanie. – zapowiada szkoleniowiec Śląska Tadeusz Pawłowski.
Pod większą presją we Wrocławiu zagrają goście. Lechia przed sezonem typowana była do grona faworytów ligi. Tymczasem po trzech kolejkach zespół dowodzony przez Jerzego Brzęczka ma na koncie zaledwie punkt. Gdańszczanie przełamali się przed tygodniem, remisując na własnym boisku z Pogonią. Być może ten wynik, po dwóch porażkach na starcie ligi, podbudował nieco biało-zielonych przed wizytą na Dolnym Śląsku. Wrocławianie w trzech ligowych spotkaniach zgarnęli cztery punkty. Choć oczekiwanie wobec WKS-u są większe, to nie jest to najgorszy dorobek.
- Nawiązał bym do europejskich pucharów, bo wielu ludzi myśli, że jak ktoś się zakwalifikuje do pucharów, to odegra w nich ogromną rolę. To jest tylko pierwszy krok. Wiemy jak długo inne kluby budowały zespół na miarę rozgrywek grupowych. To się nie odbywa z dnia na dzień. Tu trzeba cierpliwości. Dobrą drużynę buduje się latami, a my nieraz chcemy z dnia na dzień. Mamy tutaj przykład Lechii Gdańsk, gdzie w ostatnich latach się przewinęło około 40 czy 50 zawodników. Na pewno to są zawodnicy dobrej klasy, tylko sami zawodnicy muszą jeszcze stworzyć zespół, który pokaże to na boisku. Tutaj trzeba cierpliwości i czasu. – zauważa trener Pawłowski.
Śląsk w spotkaniu z gdańszczanami zagra w najmocniejszym składzie. W niedzielę, w wyjściowej jedenastce nie powinniśmy zobaczyć większych niespodzianek. - Wszyscy chłopcy są zdrowi, jedynie Krzysiu Ostrowski narzeka na pachwinę. Wszyscy chcą grać. Posłuchamy co Łukasz Becella zobaczył w Gdańsku na meczu z Pogonią Szczecin, zobaczymy sobie mecze Lechii na wyjeździe, szczególnie z Lechem i będziemy podejmować decyzję. Na pewno wyjdziemy zawodnikami, którzy do tej pory byli sprawdzeni. – zaznacza szkoleniowiec wrocławian.

