W miniony piątek przed południem do jaworskiej komendy policji wbiegła kobieta. Roztrzęsionym głosem prosiła o pomoc. Z jej relacji wynikało, że po drugiej stronie ulicy dziecko straciło przytomność, a jego matka sama próbuje pomóc malcowi. Na ratunek natychmiast ruszył jeden z policjantów, wchodzący akurat do budynku jednostki.
Po dobiegnięciu do 6-latka, szybko ustalił w rozmowie z jego mamą, że chłopiec dostał napadu padaczki, na którą choruje od kilku lat. W międzyczasie przez dyżurnego jednostki wezwane zostało pogotowie ratunkowe. Dziecko słaniało się na nogach i co chwilę osuwało na ziemię. Policjant podjął więc decyzję o zabraniu malca do oddalonej o kilkadziesiąt metrów komendy. Tam udzielał mu pomocy przedmedycznej do czasu przyjazdu ratowników.

