Lechia, która ma w tym sezonie ponownie włączyć się do walki o najwyższe cele, zastopowana została już w drugiej kolejce, przegrywając u siebie z Cracovią. Śląsk po dwóch meczach zamyka tabelę z zerowym dorobkiem zarówno punktowym, jak i bramkowym. Atmosfera meczu przyjaźni ma więc nieco załagodzić sytuację, choć już wiemy, że po spotkaniu we Wrocławiu co najmniej jedna z drużyn wciąż będzie niezadowolona.
- Rzeczywiście była żałoba w szatni po ostatnim meczu, ale nie mogło być inaczej. Wszyscy byliśmy przekonani, że to spotkanie powinniśmy wygrać, a myśmy go nawet nie zremisowali. Stąd ból po porażce jest zdecydowanie większy, bo są takie spotkania, gdy zespół jest słabszy od przeciwnika i mówi się trudno. Takie spotkania jak to z Zagłębiem po prostu trzeba wygrywać. Tym bardziej, że mogliśmy grać całą drugą połowę w przewadze liczebnej. Czasami się tak zdarza, że nie zawsze lepszy wygrywa. Jesteśmy świadomi tego, że początek był nieudany, a nam są potrzebne punkty - nie kryje Jan Urban, szkoleniowiec Śląska.
Zielono-biało-czerwoni w przerwie letniej znacząco wzmocnili siłę ofensywną, pozyskując nie tylko Arkadiusza Piecha z ligi cypryjskiej, ale również króla strzelców minionego sezonu Marcina Robaka, który po tytuł najlepszego strzelca sięgnął wspólnie z doskonale znanym we Wrocławiu snajperem gdańszczan Marco Paixao. Stąd pytanie o to, w jakim zestawieniu defensywnym zagrają podopieczni Piotra Nowaka.
- Wydaje mi się, że mogą spróbować zagrać tak jak z Wisłą Płock, trzema obrońcami, bo wygrali to spotkanie, a z Cracovią zagrali czwórką i przegrali. Ale to wcale nie znaczy, że zagrają trójką, chociaż trudno powiedzieć. Mają też swoje problemy, jeśli chodzi o kontuzje, bo wypadł im Haraslin i raczej nie zagra Maloca. To też na pewno będzie miało jakiś wpływ na zestawienie taktyczne drużyny - zauważa trener Urban.
Głowy sztabu szkoleniowego gdańszczan zaprzątają sprawy personalne drużyny, nie oznacza to jednak, że Lechia zlekceważy wrocławian.
- Z pewnością muszą się zgrać i potrzeba im czasu, ale są to piłkarze mający przeszłość ligową, reprezentacyjną. Jest to zespół, który po pewnym czasie zacznie grać bardzo dobrze. Zdajemy sobie sprawę z klasy tego zespołu. To nie ulega wątpliwości - mówił Piotr Nowak, trener biało-zielonych, przed wyjazdem do Wrocławia.
Warto wspomnieć, że w dwóch pierwszych spotkaniach sezonu, Mateusz Lewandowski oraz Aleksandar Kovačević, którzy ostatnie pół roku spędzili w stolicy Dolnego Śląska, odgrywali w gdańskim zespole rolę zmienników.

