Choć dolnośląskie zespoły dzieli trzynaście punktów, co przy obecnym ścisku w tabeli Nice 1 Ligi stanowi niemalże przepaść, w takim spotkaniu faworyta nie ma.
- Zdaję sobie sprawę, zawodnicy tak samo, że są mecze szczególne. Ten jest szczególny dla regionu, dla kibiców jest to inny mecz niż pozostałe. Tego nie zmienimy w piłce. Będziemy chcieli zagrać tak jak we wcześniejszych spotkaniach i pod tym względem z naszej strony raczej nic się nie zmieni - zaznacza trener Ryszard Tarasiewicz, podkreślając, iż dla jego ekipy ma być to mecz jak każdy inny.
Wiosną głogowianie nie mają najlepszej passy. W czterech meczach rundy rewanżowej Chrobry zainkasował zaledwie punkt, remisując z trzecim od końca Zniczem Pruszków. To sprawiło, że podopieczni Ireneusza Mamrota znajdują się tylko miejsce wyżej nad drużyną z Mazowsza, mając zaledwie punkt przewagi.
- Są niżej od nas w tabeli i mają ciężki okres. Na pewno nie jest to przyjemna sytuacja ani dla trenera, ani dla samych zawodników. Bo nikt nie może powiedzieć, że kiedyś się nie znajdzie w takiej sytuacji. Drugą sprawą jest to, że nie rozumiem takich odczuć, a miało to miejsce chyba przed meczem z Kluczborkiem, gdzie jeden z zawodników powiedział, że oni będą bardziej chcieli wygrać od nas. Dlaczego teraz znowu wracamy do takiej sytuacji, że Głogów będzie chciał bardziej od nas, bo ma nóż na gardle? - mówi trener Miedzi. - Wiadomo, że jest świadomość na każdym poziomie rozgrywek, że człowiek jest naturalnie tak skonstruowany, że dopiero jak ma kolokwialnie mówiąc nóż na gardle, to potrafi jeszcze więcej z siebie wydobyć. Generalnie życie. Moi zawodnicy znają moje podejście i wiedzą, że coś takiego nie przejdzie. Myśmy się nauczyli cierpieć, znamy ten ból. Nawet jak wygrywaliśmy 4:0, a większość wygrywaliśmy 1-2 bramkami, to do tego momentu, do którego musieliśmy doprowadzić żeby wygrać mecz, musieliśmy się za przeproszeniem "naorać" na boisku. Oni wiedzą, że to łatwo nie przyjdzie. Nie ma innej drogi - kończy Ryszard Tarasiewicz.
Jesienią starcie w Głogowie zakończyło się remisem 1:1. Gola dla Miedzi zdobył najskuteczniejszy piłkarz zaplecza ekstraklasy Petteri Forsell. Dla Chrobrego trafił Sebastian Bonecki, który wraca do składu głogowian po kartkowej pauzie wraz z Mateuszem Machajem. To solidne wsparcie dla zespołu. Statystycy doliczyli się, że mecz w Legnicy będzie 50 ligowym pojedynkiem obu ekip. 18 razy wygrywała Miedź, 12 Chrobry, a 19 razy spotkania kończyły się wynikiem nierozstrzygniętym. Od 2008 roku legniczanie nie zdołali jednak pokonać lokalnego rywala. Czy tym razem Miedź znajdzie sposób na ekipę Ireneusza Mamrota?
Kasy i bramy Stadionu im. Orła Białego zostaną otwarte na dwie godziny przed meczem. Miedź zachęca kibiców do przyjścia na spotkanie w niebieskiej koszulce. W przypadku wygranej legniczanie zrównają się punktami z drugim GKS-em Katowice, który dziś w zaległym meczu ograł na wyjeździe 4:1 Znicza Pruszków. Chrobry ma szansę opuścić strefę barażową.

