W 6 minucie bliski wyprowadzenia zielono-biało-czerwonych na prowadzenie był Ryota Morioka, który po dośrodkowaniu Mario Engelsa z uderzył z około dziesięciu metrów nad poprzeczką. Japończyk próbował zaskoczyć golkipera gdańszczan również w 23 minucie, oddając strzał zza pola karnego. Milinković-Savić był jednak na posterunku.
Gospodarze okazali się skuteczniejsi. W 30 minucie Peszko przerzucił piłkę przez 1/3 boiska do Wojtkowiaka. Obrońca Lechii dograł do Flavio Paixao, a ten pewnie, głową, wpakował futbolówkę do siatki.
Tuż po przewie znów zza pola karnego strzelał Morioka, ale bramkarz biało-zielonych nie dał się pokonać. W 57 minucie ten sam piłkarz z około piętnastu metrów uderzył obok bramki. Niewykorzystana sytuacja błyskawicznie się zemściła. Minutę później było bowiem 2:0. Bedący tuż przed polem karnym Krasić dograł do nadbiegającego Kuświka, a ten najpierw zwodem zmylił Celebana, a później umieścił futbolówkę w bramce.
Wynik spotkania w 90 minucie ustalił Flavio Paixao, który znakomicie wykorzystał dogranie z lewej strony pola karnego od brata bliźniaka. Tym samym Lechia, przynajmniej do poniedziałku, wskoczyła na fotel lidera, zaś Śląsk szansy na udane zakończenie roku będzie musiał szukać w ostatniej tegorocznej kolejce, gdy podejmie Arkę.
Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 3:0 (1:0)
Bramki: F. Paixao (30, 90), Kuświk (58)
Żółte kartki: Gamakov, Krasić
Widzów: 13 574
Sędziował: Łukasz Bednarek (Koszalin)
Lechia: Milinković-Savić - Wojtkowiak, Janicki, Nunes, Wawrzyniak, Peszko, Gamakov, Mila (72. Wiśniewski), Krasić (78. Kovacević), Flavio Paixao, Kuświk (82. Marco Paixao); trener Piotr Nowak
Śląsk: Kamenar - Dankowski, Celeban, Dvali, Grajciar, Stjapanović, Kokoszka (83. Idzik), Morioka, Engels (64. Roman), Alvarinho, Riera (74. Biliński); trener Mariusz Rumak

