Poniedziałek, 16.03.2026 181

 

Reklama

Ćwielong przypomina się we Wrocławiu

Śląsk strzelił pierwszą bramkę na własnym boisku w tym sezonie. Niestety dla wrocławian, gospodarze stracili też dwa pierwsze w obecnym sezonie gole u siebie. Dlatego z punktów cieszył się Ruch.

Od początku spotkania WKS nastawił się na mozolne konstruowanie akcji, chcąc zaskakiwać przyjezdnych prostopadłymi, przecinającymi defensywę gości, podaniami. Ryota Morioka kilkukrotnie w pierwszych minutach meczu próbował szukać w ten sposób Kamila Bilińskiego w polu karnym. Raz nawet napastnik zielono-biało-czerwonych znalazł się w dogodnej sytuacji, ale arbiter odgwizdał spalonego.

Ruch ograniczał się do kontr, robiąc w ten sposób trochę zamieszania w szykach obronnych Śląska. W 21 minucie z rzutu rożnego dośrodkowywał Ostoja Stjepanović. Do piłki doszedł Adam Kokoszka, ale uderzył głową wprost w bramkarza. Minutę później Morioka znalazł się oko w oko z Kamilem Lechem, ale zwycięsko z tego pojedynku wyszedł młody chorzowski golkiper.

W 22 minucie znakomity strzał lewą nogą zza linii pola karnego oddał Biliński. Niestety dla kibiców Śląska minimalnie chybił. Ruch wciąż starał się przede wszystkim zabezpieczać dostęp do własnej bramki. Nielicznych szans na zdobycie bramki upatrując głównie w stałych fragmentach. To jednak jedna z kontr przyniosła gościom prowadzenie. W 38 minucie były piłkarz WKS-u Piotr Ćwielong znalazł się w polu karnym i podcinką pokonał wychodzącego z bramki Mariusza Pawełka.

Po przerwie Śląsk ruszył do odrabiania strat. W 50 minucie Morioka niecelnie uderzał z około piętnastu metrów. Chwilę później było już jednak 0:2, a swoją drugą bramkę w meczu zdobył Ćwielong. W 56 minucie niepilnowany były gracz wrocławian mógł skompletować hat-tricka. Jego strzał głową okazał się jednak niecelnym.

W akcie desperacji trener Mariusz Rumak zdecydował się na podwójną zmianę w 62 minucie, wpuszczając Mario Engelsa i Sito Rierę za Łukasza Madeja i Kamila Bilińskiego. Siedem minut później na boisku pojawił się trzeci z niedawno pozyskanych graczy. Joan Angel Roman zastąpił Alvarinho.

W 74 minucie Sito Riera wyszedł sam na sam z golkiperem Ruchu. Kamil Lech powalił ofensywnego pomocnika debiutującego przed wrocławską publicznością na murawę. Ryota Morioka pewnie wykorzystał jedenastkę, zdobywając na kwadrans przed końcem meczu kontaktową bramkę dla Śląska. Podopieczni Mariusza Rumaka rzucili się do odrabiania już tylko jednobramkowej straty, ale Ruch już do końca spotkania bronił się skutecznie. 

 

Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 1:2 (0:1)

Bramki: Morioka (75) - Ćwielong (38,52)

Żółte kartki: Alvarinho (67), Dvali (86) – Grodzicki (74), Koj (79)

Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce)

Asystenci: Tomasz Niemirowski, Marcin Lisowski

Śląsk: Pawełek - Pawelec, Celeban, Kokoszka, Dvali, Goncalves, Stjepanović, Alvarinho (69. Roman), Madej (62. Engels), Morioka, Biliński (62. Riera); trener Mariusz Rumak

Ruch: Lech - Konczkowski, Grodzicki, Kowalczyk, Koj, Mazek (89. Przybecki), Surma, Urbańczyk, Ćwielong, Lipski, Visnakovs (83. Arak); trener Waldemar Fornalik

Komentarze (0)


Proszę zachować komentarze zgodne z regulaminem oraz zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami. Informujemy, że Administratorem poniższych danych osobowych jest DJAmedia Sp. z o.o., Piotrowice-Osiedle 16, 59-424 Męcinka. Dane osobowe zostały przekazane dobrowolnie i będą przetwarzane wyłącznie w celu przesłania zamieszczenia komentarza na portalu. Bez wyraźnej zgody dane osobowe nie będą udostępniane innym odbiorcom danych. Osoba, której dane dotyczą ma prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania i usuwania poprzez kontakt z Administratorem: kontakt@dolnyslask24h.pl.

Zaloguj się, aby korzystać ze wszystkich funkcji komentarzy.

Dowiedz się więcej

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. dolnyslask24h.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Więcej wiadomości

Więcej