Od początku spotkania WKS nastawił się na mozolne konstruowanie akcji, chcąc zaskakiwać przyjezdnych prostopadłymi, przecinającymi defensywę gości, podaniami. Ryota Morioka kilkukrotnie w pierwszych minutach meczu próbował szukać w ten sposób Kamila Bilińskiego w polu karnym. Raz nawet napastnik zielono-biało-czerwonych znalazł się w dogodnej sytuacji, ale arbiter odgwizdał spalonego.
Ruch ograniczał się do kontr, robiąc w ten sposób trochę zamieszania w szykach obronnych Śląska. W 21 minucie z rzutu rożnego dośrodkowywał Ostoja Stjepanović. Do piłki doszedł Adam Kokoszka, ale uderzył głową wprost w bramkarza. Minutę później Morioka znalazł się oko w oko z Kamilem Lechem, ale zwycięsko z tego pojedynku wyszedł młody chorzowski golkiper.
W 22 minucie znakomity strzał lewą nogą zza linii pola karnego oddał Biliński. Niestety dla kibiców Śląska minimalnie chybił. Ruch wciąż starał się przede wszystkim zabezpieczać dostęp do własnej bramki. Nielicznych szans na zdobycie bramki upatrując głównie w stałych fragmentach. To jednak jedna z kontr przyniosła gościom prowadzenie. W 38 minucie były piłkarz WKS-u Piotr Ćwielong znalazł się w polu karnym i podcinką pokonał wychodzącego z bramki Mariusza Pawełka.
Po przerwie Śląsk ruszył do odrabiania strat. W 50 minucie Morioka niecelnie uderzał z około piętnastu metrów. Chwilę później było już jednak 0:2, a swoją drugą bramkę w meczu zdobył Ćwielong. W 56 minucie niepilnowany były gracz wrocławian mógł skompletować hat-tricka. Jego strzał głową okazał się jednak niecelnym.
W akcie desperacji trener Mariusz Rumak zdecydował się na podwójną zmianę w 62 minucie, wpuszczając Mario Engelsa i Sito Rierę za Łukasza Madeja i Kamila Bilińskiego. Siedem minut później na boisku pojawił się trzeci z niedawno pozyskanych graczy. Joan Angel Roman zastąpił Alvarinho.
W 74 minucie Sito Riera wyszedł sam na sam z golkiperem Ruchu. Kamil Lech powalił ofensywnego pomocnika debiutującego przed wrocławską publicznością na murawę. Ryota Morioka pewnie wykorzystał jedenastkę, zdobywając na kwadrans przed końcem meczu kontaktową bramkę dla Śląska. Podopieczni Mariusza Rumaka rzucili się do odrabiania już tylko jednobramkowej straty, ale Ruch już do końca spotkania bronił się skutecznie.
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 1:2 (0:1)
Bramki: Morioka (75) - Ćwielong (38,52)
Żółte kartki: Alvarinho (67), Dvali (86) – Grodzicki (74), Koj (79)
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce)
Asystenci: Tomasz Niemirowski, Marcin Lisowski
Śląsk: Pawełek - Pawelec, Celeban, Kokoszka, Dvali, Goncalves, Stjepanović, Alvarinho (69. Roman), Madej (62. Engels), Morioka, Biliński (62. Riera); trener Mariusz Rumak
Ruch: Lech - Konczkowski, Grodzicki, Kowalczyk, Koj, Mazek (89. Przybecki), Surma, Urbańczyk, Ćwielong, Lipski, Visnakovs (83. Arak); trener Waldemar Fornalik

