Chyba najbardziej interesującą kibiców kwestią jest to, jak wrocławianie zagrają w ataku. W meczu z chorzowianami za kartki pauzować będzie Kamil Biliński, który zresztą nie popisywał się w tym sezonie skutecznością.
- Za grę ofensywną odpowiada cały zespół. Tutaj ta zespołowość będzie kluczem. Nie będziemy chcieli opierać tego o 1-2 piłkarzy i tylko o napastnika. Tak było też w meczu z Koroną, gdzie tych strzałów było zdecydowanie więcej niż wcześniej i wcale nie były to strzały środkowego napastnika. Ustawiając grę ofensywną zespołu zwracam uwagę na to, żeby wykorzystać potencjał wszystkich piłkarzy, nie tylko napastnika, ale i skrzydłowych, pomocników i nawet obrońców. Akcenty będą rozłożone - zapowiada Mariusz Rumak, trener WKS-u.
Od początku roku wrocławianie mają problemy z wyborem optymalnego składu linii obronnej. Wszytsko z powodu kontuzji i nadmiaru kartek. Wiosną w żadnym ze spotakń Śląsk nie zagrał w identycznym zestawieniu w defensywie, co z pewnością nie ułatwia zespołowi zadania.
- Wszyscy są zdrowi. Ważne, żeby był to monolit. Nie chodzi o wskazywanie personaliów, nie czas na to. Piłkarze nie wiedzą jaka jest osiemnastka meczowa. Tak jak w przypadku gry ofensywnej, dla mnie pierwszym obrońcą jest środkowy napastnik, a ostatnim obrońcą jest bramkarz. W przypadku gry ofensywnej pierwszym napastnikiem będzie bramkarz, a ostatnim środkowy napastnik. Nie chodzi o zestawienie personalne linii obrony, natomiast o to, byśmy byli na tyle sprawni w grze defensywnej, żeby nie tracić bramek - zauważa szkoleniowiec zielono-biało-czerwonych.
Pod uwagę brany będzie także powracający z ojczyzny, szczęśliwy ojciec Dudu Paraiba.
- Nie trenował tydzień czasu. Nie jest to jakiś wielki czas bez treningu. Kwestia jest tego, na ile on jest w stanie się zaadaptować się do sposobu grania, funkcjonowania, myślenia, do tego co przekazujemy na treningach. Na pewno ma takie umiejętności, że jest w stanie grać - dodaje trener Rumak.
Kluczowe w poprawie wyników ekipy ze stolicy województwa dolnośląskiego może być w najbliższym czasie skuteczne wykorzystywanie stałych fragmentów gry.
- Są trenerzy, którzy prowadzą zespół kilka lat i są problemy ze stałymi fragmentami. To nie jest tak, że tego można nauczyć, bo to są dorośli piłkarze. Po pierwsze trzeba mieć piłkarza, który potrafi wykonać stały fragment, czyli dostarczyć piłkę na sektor boiska, który byśmy chcieli. Po drugie trzeba mieć piłkarzy, którzy potrafią takie podanie wykorzystać - mówi szkoleniowiec Śląska.
- Jeżeli chodzi o procentowy czas poświęcony stałym fragmentom, nie jestem w stanie określić. Musiałbym zliczyć minuty. Pracujemy nad tym. Stałe fragmenty często decydują o obliczach spotkań nie tylko w ekstraklasie, ale i na najwyższym poziomie. Trzeba na to zwracać uwagę, ale również w defensywie. Ruch Chorzów zdobywa bramki po stałych fragmentach gry. Lipski bardzo dobrze je wykonuje. Mają chłopaków, którzy wchodzą na dośrodkowania, więc nie tylko chodzi o grę ofensywną, ale i defensywną. Ostatnio straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry i też poświęcamy temu czas - uzupełnia Mariusz Rumak.

