Jak wyglądał mecz z Radomiakiem z Twojej perspektywy?
– Na pewno pierwsza połowa była dobra w naszym wykonaniu. Duża intensywność sprawiła, że udało nam się zamknąć zespół z Radomia na swojej połowie. Nie przypominam sobie jakiejś dogodnej sytuacji ze strony rywali. To wynikało z naszej intensywności blisko rozgrywających Radomiaka. Taki mieliśmy plan na początek meczu – strzelić szybko gola, co nam się udało. Później w drugiej połowie chcieliśmy wyjść tak samo, ale w naszej podświadomości było to, że wygrywamy 1:0, żeby tego nie wypuścić. Choć oczywiście chcieliśmy strzelić drugiego gola. Mieliśmy mniej sytuacji w drugiej połowie, ale nasza defensywa i cała drużyna się dobrze spisała.
Nie wszyscy kibice mieli okazję być tu z nami na żywo. Jak wyglądała sytuacja bramkowa, którą wypracowałeś?
– Wydaje mi się, że przeczytałem podanie środkowego pomocnika, gdzieś szedłem na bramkę i w pewnym momencie stwierdziłem, że zrobiło się zbyt gęsto. Zatrzymałem piłkę przy sobie. Podniosłem głowę i zobaczyłem, że Marcel stoi sam na pozycji i po prostu mu podałem, co skończyło się golem.
Czy kibice pomogli wam na koniec meczu, żeby złapać jeszcze oddech na ostatnie minuty?
– Nasi kibice naprawdę się spisali z dopingiem, my na boisku – tak samo, więc nic tylko się cieszyć.

