Damian, wyszliście na ten mecz bardzo zmotywowani, widać było wasze zaangażowanie i wolę walki przez pełne 90 minut spotkania.
– Motywacja jest w każdym naszym meczu, w którym gramy. Czasami brakuje nam umiejętności, ostatniego podania, czy chłodniej głowy pod bramką rywala, ale zaangażowania i charakteru nigdy nie można nam odmówić.
Dzięki tej wygranej wskakujemy na pozycję wicelidera PKO BP Ekstraklasy, apetyt rośnie w miarę jedzenia?
– To pokazuje przede wszystkim, jaką świetną pracę wykonaliśmy, natomiast nie popadamy w huraoptymizm, bo sezon jest długi i do jego końca zostało jeszcze sporo meczów. Skupiamy się na każdym kolejnym spotkaniu, a co przyniesie przyszłość, to czas pokaże.
W 61. minucie spotkania musiałeś opuścić plac gry ze względu na uraz, jak czujesz się w tym momencie?
– Trochę mi szkoda, bo nie mogłem pomóc chłopakom w dowiezieniu tego zwycięstwa do końca. Pojawiły się u mnie delikatne problemy ze zdrowiem i nie było sensu ryzykować, aby wyszło z tego coś poważniejszego. W moje miejsce pojawił się Igor Orlikowski i dowiózł to czyste konto do końcowego gwizdka sędziego.
Już za tydzień czeka nas domowe spotkanie z Wisłą Płock, jak zapatrujesz się na tę rywalizację?
– Cieszę się z tego spotkania, bo w Wiśle Płock przeżyłem fantastyczne lata. Mam nadzieję, że zdobędziemy trzy punkty, bo na własnym stadionie czujemy się naprawdę dobrze.

