Odpoczynek po rundzie jesiennej dla piłkarzy Miedzi tak naprawdę już się zakończył. Legniczanie wolne mieli od 18 grudnia do 2 stycznia, gdy rozpocząć mieli przygotowania według otrzymanych rozpisek. 12 stycznia zespół spotka się natomiast w Legnicy. W zajęciach uczestniczyć powinien m.in. powracający po kontuzji Kevin Lafrance, jednak nie wiadomo czy wiosną będzie stanowić o sile defensywy zespołu z al. Orła Białego.
- Taki okres przerwy oznacza taki sam okres, przez który trzeba dojść do siebie. Nie wiemy jak będzie reagował, gdy wejdzie na wyższe obciążenia. Z Kevinem trzeba naprawdę ostrożnie postępować i nie możemy myśleć, ze za 1,5 miesiąca będzie to zawodnik, który wyjdzie w podstawowym składzie - zaznaczał jeszcze w grudniu Ryszard Tarasiewicz, szkoleniowiec dolnośląskiej drużyny.
W dniach 13-14 stycznia przeprowadzone zostaną badania medyczne i wydolnościowe, a na 23 stycznia zaplanowano pierwszy sparing w Legnicy. Na Dolnym Śląsku Miedź trenować ma do 12 lutego. Później zielono-niebiesko-czerwonych czeka zgrupowanie zagraniczne. Tuż przed startem ligi legniczanie zmierzą się na własnym boisku z Odrą Opole. Wówczas legnicka ekipa powinna być już skompletowana i gotowa do walki.
- Na każdej pozycji szukamy. Na razie nie będziemy robić żadnych ruchów, do momentu, kiedy nie będziemy mieli możliwości pozyskania zawodników, którzy nie utrzymają, ale podniosą jakość tego zespołu. Ewentualnie młodych, bardzo młodych zawodników, którzy raz, że są młodzieżowcami, a druga sprawa, mogą w perspektywie czasu być wzmocnieniem tego zespołu. Na pewno do połowy stycznia nie usłyszycie nic z mojej strony, ani nie będzie żadnych ruchów wewnątrz klubu - zapowiadał po zakończeniu rundy Ryszard Tarasiewicz.
Tymczasem właściciel Miedzi za pośrednictwem klubowego portalu właśnie ogłosił, iż prowadzone są rozmowy z sześcioma potencjalnymi wzmocnieniami drużyny. Andrzej Dadełło zauważa, że najprawdopodobniej w styczniu dopięte zostaną dwa, trzy transfery. To potwierdzałoby grudniowe słowa pierwszego trenera.
- To będą może dwa, trzy transfery, które podniosą jakość. Nie mamy na tyle szerokiej kadry, byśmy pozbywali się zawodników, dla których nie mamy następców, bo nas na to nie stać. Nie ma powodu odsuwać zawodników, którzy na dzień dzisiejszy są w kadrze i będą nam przydatni, gdy nie pozyskamy innych - zapowiadał Tarasiewicz. - Jeżeli chcemy pozyskać zawodnika, który jest nam potrzebny, w każdej formacji, to też mamy na miejscu tych zawodników. Jeżeli będzie potrzeba zaangażowania, to siłą rzeczy będziemy się musieli kogoś pozbyć, żeby na to miejsce zatrudnić innego. Nie mamy budżetu tak swobodnego, żeby sobie zatrudnić nowego zawodnika, płacąc zawodnikowi, na którego liczyć będziemy w mniejszym stopniu - dodawał.
Kibice Miedzi nie powinni jednak spodziewać się dołączenia do zespołu wyróżniających się graczy zespołu rezerw. - Oglądałem kilka, może nie kilkanaście meczów. Z całym szacunkiem dla poziomu trzeciej ligi, ciężko mi na dzień dzisiejszy znaleźć zawodnika, który mógłby być pełnowartościowym młodzieżowcem w pierwszym zespole. Oprócz oczywiście Cierpki i Brożyny, który na nieszczęście ma ciężką kontuzję - mówił szkoleniowiec.
Miedź potrzebuje wzmocnień, by włączyć się do walki o ekstraklasę. Nie kryje tego właściciel klubu. Trener pierwszej drużyny ma pełną świadomość oczekiwań, co zresztą wielokrotnie jesienią podkreślał. Jego zespół ma być do wiosennych bojów o piłkarską elitę w pełni przygotowany.
- Często patrzymy przez pryzmat wyniku i to jest normalne. Wiemy o co gramy. Myśmy zagrali naprawdę dużo dobrych spotkań i nie zgarnęliśmy trzech punktów. Teraz wiemy jaki będzie odbiór. My na pewno będziemy dobrze grali na wiosnę. Nie trzeba być Tarasiewiczem, żeby znać futbol. Nie zawsze dobrze, a momentami bardzo dobrze grając zdobędziemy trzy punkty. Wiem, że będziemy gotowi. Czy ta dobra dyspozycja w każdym meczu się przełoży na trzy punkty tego nie może żaden trener zadeklarować - zaznaczał po pierwszej rundzie Tarasiewicz.
Kluczowym będzie dobry start i na tym skupi się zimą sztab szkoleniowy. Trener legniczan zdradza jednak tylko ogólny zarys recepty na sukces.
- Determinujące będą pierwsze cztery, maksymalne pięć spotkań. Praca jest na to ukierunkowana. Trudno, żeby dynamika, polot przychodziły na cztery kolejki przed końcem, bo wtedy może już być po zabawie. Postaramy się, oczywiście nie jesteśmy w aptece, że jak się dobierze składniki i zamiesza to wiemy, że się uda. Mamy badania wydolnościowe. Z drugiej strony odpowiednio dopasowane obciążenia i modyfikacja w trakcie treningów, zajęć - zauważał Tarasiewicz.
Ważnym jest też odpowiednie wyważenie proporcji.
- Jak się zna zawodników i obserwuje, pozna nie tylko od sfery fizycznej, motorycznej, ale też mentalno-charakterologicznej, to trening niekoniecznie musi trwać godzinę i czterdzieści pięć minut jak sobie założyliśmy a godzinę i dziesięć minut. Liczy się nie ilość, tylko jakość treningu i myślę, że to jest to. Do tego świadomość zawodników. My się spotykamy wtedy, gdy trzeba się spotykać - kończył Ryszard Tarasiewicz.

