Podopiecznie Tadeusza Pawłowskiego na boisku wicelidera pokazali się z dobrej strony, jednak nie wystarczyło to do wywiezienia choćby punktu ze stolicy. Najlepszą okazję na zdobycie gola dla Śląska zmarnował w 35 minucie Jacek Kiełb, który przechwycił piłkę po błędzie warszawskiej defensywy, wpadł z nią w pole karne gospodarzy i mając przed sobą jedynie golkipera Legii uderzył minimalnie obok krótkiego słupka bramki Arkadiusza Malarza.
Wcześniej, bo w 28 minucie, sytuacji sam na sam z Mariuszem Pawełkiem nie wykorzystał Michał Kucharczyk, który z siedmiu metrów posłał futbolówkę nad poprzeczką. Ten sam zawodnik wyborną sytuację zmarnował również w 61 minucie, gdy po podaniu Nikolicia znów znalazł się przed Pawełkiem. Tym razem uderzył jednak wprost w bramkarza WKS-u.
Legia dopięła swego w 72 minucie. Guilherme dograł z autu do Brozia, ten oddał mu piłkę, a Brazylijczyk dośrodkował do Kucharczyka. Ten dograł do Prijovicia, a Szwajcar serbskiego pochodzenia z najbliższej odległości umieścił futbolówkę w siatce zespołu ze stolicy Dolnego Śląska. Wrocławianie do końca spotkania nie zdołali już odwrócić losów meczu i z Warszawy wracają z pustymi rękami.
Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)
Bramka: Prijović (72)
Żółte kartki: Guilherme, Nikolić - Pawelec, Dankowski, Kiełb, Biliński
Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce)
Widzów: 17 875
Legia: Malarz - Broź, Lewczuk, Pazdan, Brzyski, Vranjes (70. Prijović), Jodłowiec, Guilherme, Duda, Kucharczyk, Nikolić; trener Stanisław Czerczesow
Śląsk: Pawełek - Celeban, Pawelec, Dudu Paraiba, Zieliński (82. Kaczmarek), Hateley, Hołota, Paixao, Gecov, Dankowski (67. Ostrowski), Kiełb (73. Biliński); trener Tadeusz Pawłowski

