- Gramy z wielokrotnym mistrzem Polski, gramy w Warszawie. Myślę, że nikogo nie trzeba specjalnie motywować. Jedziemy do Warszawy, w sumie mamy tylko dwie kontuzje - Machaj i Bartkowiak, po ostatnich meczach na Cyprze. Chcemy rozegrać dobry mecz, przywieźć dobry wynik. Punkt albo punkty. Chcemy się dobrze zaprezentować i zagrać dobry mecz. - zapowiada Tadeusz Pawłowski, trener Śląska.
W stolicy nie zagra Michał Bartkowiak, najjaśniejsza postać we wrocławskiej ekipie w przegranym spotkaniu w Krakowie z Cracovią. - Ma dwa tygodnie przerwy zalecone przez doktora. Trenuje indywidualnie. Czekamy. Szkoda, bo zagrał dobre spotkanie w Krakowie. Na pewno pali się do gry, ale tak to jest w piłce nożnej, że jest to sport kontaktowy i niestety nie wystąpi w Warszawie. Każdego zawodnika, szczególnie młodego, prowadzimy indywidualnie, przygotowujemy do wejścia. Mówiłem kilkakrotnie, że mamy grono fajnych, utalentowanych chłopaków, którzy niedługo pokażą się na boiskach ekstraklasy. - dodaje szkoleniowiec Śląska.
W podstawowym składzie WKS-u spodziewać się możemy innego, utalentowanego nastolatka. - Dankowski myślę, że wyjdzie jutro w pierwszej jedenastce. Jest dużo chłopców, tylko trzeba ich przygotować poprzez grę w drużynie rezerw, Pucharze Polski czy dając im szansę w lidze. Myślę, że niedługo to będą chłopcy będący osobowościami, których szukam w naszym klubie. Ale musimy mieć wszyscy cierpliwość. - kontynuuje Pawłowski.
W Warszawie trener Śląska spotka się ze szkoleniowcem, którego pamięta z występów na austriackich boiskach. - Oczywiście, że pamiętam, bo Czerczesow był zawodnikiem FC Tirol Innsbruck. Nie wiem czy nie grał z moim synem w jednej drużynie, bo Piotrek grał w tej mistrzowskiej drużynie FC Tirol. Będzie to nasze pierwsze bliższe spotkanie, bo ja już skończyłem karierę jak Czerczesow grał. Będzie okazja do wymiany poglądów, może nawet się zapytam czy grał z Piotrkiem. - zauważa opiekun zielono-biało-czerwonych.
W ostatnim czasie w sztabie Śląska zaszły zmiany, co to oznacza dla drużyny? - Myślę, że wszystko jest jasne. Grzesiek Kowalski jest drugim trenerem, Darek Sztylka jest asystentem. Michał jest trenerem od przygotowania ogólnego. Nic sie nie zmienia. - twierdzi Pawłowski. Czy nowi pomocnicy pierwszego szkoleniowca pomogą znaleźć receptę na pokonanie Legii?
- Uważam, że pierwsza rzecz to wiara, że można tam coś zrobić. Zagraliśmy w ostatnim czasie na Legii dwa dobre mecze. Przegraliśmy w lidze 4:3 mecz, który został uznany meczem rundy i 1:1 w Pucharze Polski, gdzie uważam byliśmy zespołem lepszym i troszeczkę nas sędzia skrzywdził. Pierwszą rzeczą, która musi być to jest wiara, że można coś tam zrobić. - podkreśla Tadeusz Pawłowski.
- Nie jesteśmy drużyną, ktora umie stanąć z tyłu i się bronić. Widzieliśmy to w Krakowie, gdzie pierwszą połowę chcieliśy zagrać na zero, a w drugiej zaatakować i wygrać mecz. To się nam kompletnie nie udało. Widzieliśmy, że Śląsk ofensywny jest zdecydowanie lepszy. Nie przewidujemy jakiś specjalnych wariantów, że staniemy z tyłu i będziemy się bronić. Oczywiście, w tym tygodniu zwracaliśy więcej uwagi by ten pressing był skuteczniejszy, czyli żeby był atak na piłkę, żeby nasza gra była agresywniejsza, ale na piłkę. Ładnie się przesuwamy, ładnie stoimy na boisku, ale nie ma agresywnego ataku na piłkę. To musi być lepiej robione w Warszawie. Legia jest bardzo dobrą drużyną, gdy atakuje, ale jeżeli drużyny przeciwnika przedostają się pod jej pole karne to jest tam szansa coś zrobić. W tym widzę szansę dla nas. - zapowiada trener Śląska.

